Austria

Alpy Wapienne. Droga do jeziora Schwarzensee.

Czechy

Góry Izerskie. Okolice Detrichova.

Polska

Karkonosze. Przełęcz Odrodzenie.

Czechy

Czeski Raj. Panorama z wieży widokowej Cisarsky Kamen.

Austria

Alpy Wapienne. Góra Schafberg.

piątek, 18 września 2020

Nowa wieża widokowa na górze Luž w Górach Żytawskich (13.09.2020)

Pod koniec sierpnia graniczna czesko-niemiecka góra Luž (Lausche) wzbogaciła się o nową wieżę widokową, której platforma widokowa położona jest 8 m ponad wierzchołkiem góry. To pierwszy obiekt budowlany, który stanął w tym miejscu od pożaru górskiej chaty, który miał miejsce w 1946 roku.

Wieża widokowa kosztowała prawie 1 mln euro, z czego 100 tysięcy euro wkładu wniosła pobliska gmina Großschönau. Z uwagi na to, że góra znajduje się na terenie rezerwatu przyrody materiały i gotowe konstrukcje do budowy wieży widokowej (w sumie o wadze ok. 30 ton) zostały dostarczone drogą lotniczą przez helikopter towarowy. Konstrukcja została wykonana ze stali i obłożona płytami z porfiru, które wyglądają jak kruszec występujący na szczycie Luž. Ponad platformą widokową wznosi się maszt dla anten radiowych, który przedłuża całą konstrukcję jeszcze o kilka metrów. Wstęp na wieżę jest bezpłatny, co w połączeniu z dobrą pogodą i efektem nowości powoduje, że na szczyt (o wysokości 793 m n.p.m.) przychodzą całe rzesze turystów. Co prawda osiem dodatkowych metrów nie spowodowało drastycznej poprawy widoków, gdyż już wcześniej, kiedy jeszcze wieży nie było, krajobrazy z Lausche słynęły z doskonałej panoramy we wszystkich kierunkach świata, kto jednak jeszcze tu nie był tym bardziej powinien nadrobić zaległości. Dobrym punktem startowym jest miejscowość Horní Světlá i osada Myslivny z bezpłatnym parkingiem i restauracjami. Z uwagi na łikendowe tłumy warto rozważyć przyjazd w tygodniu. Z Bogatyni to niewiele ponad 30 km drogi autem.
























Myslivny

 

piątek, 25 października 2019

Spacer po Budziszynie (Bautzen) (20.10.2019)

Historyczna stolica Górnych Łużyc szczególnie nadaje się na niedzielne spacery. Jest tu zarówno bulwar nad rzeką Szprewą, jak i cała masa historycznych budynków, pomiędzy którymi prowadzą wąskie uliczki. A jeśli ktoś chciałby zobaczyć Budziszyn z góry – też żaden problem, dostępnych jest przynajmniej kilka wież, z których rozciąga się widok na starówkę i otaczające miasto tereny. Trzeba jeszcze wspomnieć o muzeum musztardy i dość rozpowszechnionym języku polskim: oto obraz miejsca, do którego warto a nawet trzeba zajrzeć. 

Poprzednio byłem w Budziszynie ponad dwa lata temu, na rowerze, odwiedzając jeden z dwóch lokalnych browarów, przejeżdżając przez starówkę, robiąc kilka pospiesznych zdjęć. Odsyłam do tamtego wpisu, gdyż zawarte w nim informacje wciąż są aktualne. Cóż można dodać ponad to, co zostało już powiedziane? Zacznijmy od drugiego browaru Frenzel-Bräu, który początkowo (od 2006 roku) mieścił się w restauracji Spree-Pension. Po powodzi z 2010 roku i z powodu wzrostu zapotrzebowania na piwo browar postanowiono przenieść do dedykowanego zakładu. Od 2015 roku warzenie piwa odbywa się w odległym o kilka minut drogi zakładzie, którego moce produkcyjne wynoszą 10 hl na warkę. W restauracji piwo wciąż jest sprzedawane i to w butelkach (o pojemności 0,33 l), w cenie około 2 euro za sztukę. Co ciekawe, jednocześnie dostępnych jest aż 12 rodzajów piwa. 





Będąc w Budziszynie koniecznie trzeba wspiąć się na krzywą Bogatą Wieżę (o wysokości 56 metrów i odchyleniu od pionu o 1,44 m). Jej krzywizna jest skutkiem budowy obiektu na niezbyt wystarczającej podstawie oraz wielokrotnych pożarów, zniszczeń i restauracji, które na przestrzeni wieków przechodziła zbudowana w 1490 roku wieża. Odchylenie powstrzymano dopiero w latach 50-tych XX wieku dostawiając dodatkowy fundament, zatem wieża nie będzie już bardziej krzywa. Wstęp kosztuje 2,5 euro, a kasę obsługuje starsza pani, która, kiedy dowiedziała się, że przyjechaliśmy z Bogatyni momentalnie przeszła na język polski, bardzo się z tego powodu ekscytując. Nam też było miło, tym bardziej, że otrzymaliśmy przewodnik po mieście napisany w języku polskim, co po stronie niemieckiej rzadko się zdarza. Z górnego tarasu wieży rozciąga się widok na cztery strony świata, skąd widać przede wszystkim miasto i wyrastające ponad ulice budynki innych wież. 













W centrum miasta warto zajrzeć do muzeum musztardy, które jest przede wszystkim sklepem oferującym kilkadziesiąt rodzajów tej przyprawy, ale nie tylko, bo można tu kupić również lokalne piwo i inne trunki oraz całą masę gadżetów i pamiątek. Historia produkcji musztardy w Bautzen sięga 1866 roku, kiedy powstał pierwszy zakład. W kolejnych dziesięcioleciach produkcja wzrastała i osiągnęła apogeum przypadające na czasy istnienia NRD. Wtedy to produkt z Budziszyna stał się najbardziej znaną marką w kraju, występującą pod nazwą musztardy Bautzener. Po upadku komunizmu ważyły się losy zakładu, który balansował na granicy upadku do czasu aż został wykupiony przez bawarski koncern Develey. Dzisiaj po śladach kryzysu nie ma już śladu, co widać choćby w sklepie, który poza zakupami oferuje również degustację będących w ofercie rodzajów musztardy. 





Przemieszczając się z centrum w kierunku rzeki dojdziemy do zamku Ortenburg, Muzeum Serbołużyckiego i teatru Burgtheater. Dalej zaczyna się bulwar nad Szprewą, który prowadzi między innymi do Starej Wieży Wodnej. Ta budowla z końca XV wieku o wysokości 47 metrów jest doskonałym miejscem widokowym na płynącą w dole rzekę i widoczny z dali most. W przeszłości zaś służyła do przepompowywania wody ze Szprewy do miejskich wodociągów. Gruntownie odrestaurowana w 2007 roku służy również za muzeum: w głębokich podziemiach zachowano zabytkową konstrukcję systemu pomp i koła wodnego. Wstęp na wieżę wynosi 3 euro. 

Miejski ratusz


Kościół Św. Piotra


Muzeum Serbołużyckie


Teatr


Szprewa

Stara Wieża Wodna











Budziszyn warto odwiedzić nie tylko dla samych zabytków, ale i dla gościnności jego mieszkańców. Kiedy staliśmy pod zamkniętym w niedzielę podziemnym parkingiem zastanawiając co dalej zrobić, do auta podeszła starsza przesympatyczna pani, która, używając również języka polskiego, cierpliwie i powoli przeliterowała nam „długą na kilometr” nazwę ulicy (wklepywaną do nawigacji), na której na pewno będziemy mogli zaparkować. Cóż dodać?